Przejdź do treści

Środa, 4 listopada 2026 Imieniny: Mściwój, Olgierd, Karol

EUR 4,4014-0,5% USD 3,9097-1,09% CHF 4,7883-0,91%

Warszawa 4°C Sprawdź prognozę na jutro

Katastrofa lotnicza

Learjet spadł na ulicę na Florydzie. Nie żyje 9 osób, ujawniono ostatnie słowa załogi

Prywatny odrzutowiec Learjet 60 rozbił się w niedzielę 1 listopada na wielopasmowej ulicy w hrabstwie Palm Beach na Florydzie. Zginęło wszystkich dziewięć osób na pokładzie, według władz nikt na ziemi nie został ranny. Opublikowano nagrania rozmów załogi z kontrolerami, w których pada słowo „mayday” i informacja o oblodzeniu.

W skrócie

  • Learjet 60 lecący z Austin w Teksasie na Bahamy spadł w niedzielę około 12:50 czasu lokalnego, zginęło 9 osób.
  • Maszyna uderzyła w Military Trail, a władze ewakuowały 600 mieszkańców pobliskiego osiedla przyczep.
  • Załoga zgłaszała oblodzenie i turbulencje, potem ogłosiła alarm i przekroczenie dopuszczalnej prędkości w locie nurkowym.
  • Przyczyny ustali amerykańska Państwowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), a droga ma być zamknięta co najmniej 30 dni.
Odrzutowiec Learjet 60, taki jak maszyna, która rozbiła się na Florydzie
Fot. Acroterion / CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons (zdjęcie ilustracyjne)

Do katastrofy doszło w niedzielę około 12:50 czasu lokalnego, czyli 18:50 w Polsce. Learjet 60 wystartował z Austin w Teksasie i leciał na Bahamy. Spadł niedaleko Cresthaven, około 14 km od rezydencji Mar-a-Lago prezydenta Donalda Trumpa, na ulicę Military Trail, przy której stoją sklepy i restauracje.

Na zdjęciach widać duży krater na środku jezdni oraz szczątki i ogień. Według sekretarza transportu Seana Duffy’ego zginęło wszystkie dziewięć osób na pokładzie. Gubernator Florydy Ron DeSantis powiedział, że na razie nie ma informacji o ofiarach ani rannych na ziemi. Nie podano, kto leciał samolotem.

Ostatnie słowa z kokpitu

Z nagrań rozmów z kontrolerami ruchu lotniczego, które opisały BBC i „Rzeczpospolita” za agencją Associated Press, wynika, że załoga przez kilka minut zmagała się z trudnymi warunkami. Piloci informowali o turbulencjach, opadach i oblodzeniu, a lód określali jako niewielki i pod kontrolą. Prosili o zgodę na wznoszenie na około 11,3 km.

Chcesz częściej widzieć Dziś w Polsce w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Według Aviation International News samolot zaczął gwałtownie opadać niemal zaraz po otrzymaniu zgody. Załoga zgłosiła opadanie z prędkością 10 tys. stóp na minutę, potem 20 tys. stóp na minutę i przekroczenie dopuszczalnej prędkości. „Rozbijemy się o ziemię”, powiedział pilot. Ostatnie słowa z kokpitu to: „Nie mamy już czasu”. Od pierwszego alarmu do końca nagrania minęło około 35 sekund.

Dane Flightradar24 wskazują na strome nurkowanie ze skrętem w prawo i prędkość pionową przekraczającą 32 tys. stóp na minutę.

Co dalej z wyjaśnieniem przyczyn

Władze ogłosiły incydent masowych ofiar. Ze względu na zniszczenia i uszkodzone sieci wodociągowe około 600 mieszkańców pobliskiego osiedla przyczep ewakuowano, a droga ma pozostać zamknięta co najmniej 30 dni.

Do badania przyczyn FAA wysyła zespół, który wesprze dochodzenie Państwowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). W rejonie wystąpiły burze. Śledczy sprawdzą, czy oblodzenie i turbulencje miały związek z utratą kontroli, ale oficjalnych ustaleń na razie nie ma.

To kolejna głośna tragedia lotnicza ostatnich dni. W czwartek opisywaliśmy, jak włoski śmigłowiec misji UE rozbił się w Bośni, a tydzień wcześniej katastrofa kolejowa pod Toledo pochłonęła 69 ofiar.

Źródła

Kamila Nowakowska

O autorze

Dziennikarka, Świat, Rozrywka

Kamila Nowakowska to dziennikarka Dziś w Polsce, która zajmuje się wiadomościami biznesowymi. Na bieżąco opisuje najważniejsze informacje gospodarcze z Polski i ze świata, od decyzji Rady Polityki Pieniężnej po wyniki największych spółek i ruchy na rynkach finansowych. Szybko wyjaśnia, jak zmiany w gospodarce przekładają się...

Zobacz także