Do katastrofy doszło w niedzielę około 12:50 czasu lokalnego, czyli 18:50 w Polsce. Learjet 60 wystartował z Austin w Teksasie i leciał na Bahamy. Spadł niedaleko Cresthaven, około 14 km od rezydencji Mar-a-Lago prezydenta Donalda Trumpa, na ulicę Military Trail, przy której stoją sklepy i restauracje.
Na zdjęciach widać duży krater na środku jezdni oraz szczątki i ogień. Według sekretarza transportu Seana Duffy’ego zginęło wszystkie dziewięć osób na pokładzie. Gubernator Florydy Ron DeSantis powiedział, że na razie nie ma informacji o ofiarach ani rannych na ziemi. Nie podano, kto leciał samolotem.
Ostatnie słowa z kokpitu
Z nagrań rozmów z kontrolerami ruchu lotniczego, które opisały BBC i „Rzeczpospolita” za agencją Associated Press, wynika, że załoga przez kilka minut zmagała się z trudnymi warunkami. Piloci informowali o turbulencjach, opadach i oblodzeniu, a lód określali jako niewielki i pod kontrolą. Prosili o zgodę na wznoszenie na około 11,3 km.
Chcesz częściej widzieć Dziś w Polsce w Google?Dodaj nas do ulubionych źródełWedług Aviation International News samolot zaczął gwałtownie opadać niemal zaraz po otrzymaniu zgody. Załoga zgłosiła opadanie z prędkością 10 tys. stóp na minutę, potem 20 tys. stóp na minutę i przekroczenie dopuszczalnej prędkości. „Rozbijemy się o ziemię”, powiedział pilot. Ostatnie słowa z kokpitu to: „Nie mamy już czasu”. Od pierwszego alarmu do końca nagrania minęło około 35 sekund.
Dane Flightradar24 wskazują na strome nurkowanie ze skrętem w prawo i prędkość pionową przekraczającą 32 tys. stóp na minutę.
Co dalej z wyjaśnieniem przyczyn
Władze ogłosiły incydent masowych ofiar. Ze względu na zniszczenia i uszkodzone sieci wodociągowe około 600 mieszkańców pobliskiego osiedla przyczep ewakuowano, a droga ma pozostać zamknięta co najmniej 30 dni.
Do badania przyczyn FAA wysyła zespół, który wesprze dochodzenie Państwowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). W rejonie wystąpiły burze. Śledczy sprawdzą, czy oblodzenie i turbulencje miały związek z utratą kontroli, ale oficjalnych ustaleń na razie nie ma.
To kolejna głośna tragedia lotnicza ostatnich dni. W czwartek opisywaliśmy, jak włoski śmigłowiec misji UE rozbił się w Bośni, a tydzień wcześniej katastrofa kolejowa pod Toledo pochłonęła 69 ofiar.
















