O 18:21 policja we Frankfurcie nad Menem rozwiązała demonstrację, na którą przyszło około 8 tys. młodych ludzi. Kilka godzin później zamknęła Zeil, najważniejszą handlową ulicę miasta, gdzie wybijano szyby i wynoszono towar ze sklepów. W centrum działały jednostki specjalne SEK, a nad dachami krążył policyjny śmigłowiec.
Tak zakończyła się sobota, w którą pod hasłem „Gen Z regelt” („Pokolenie Z to załatwi”) protestowały dziesiątki tysięcy młodych Niemców w ponad 30 miastach. Jak podaje Deutsche Welle, na którą powołuje się Wirtualna Polska, w większości miejsc demonstracje przebiegły spokojnie. Wieczorem w kilku miastach doszło jednak do starć, a w niedzielę rano policja i politycy liczyli straty.
Szkoły i lekarze zamiast poboru
Organizatorzy domagają się lepszych warunków życia dla młodych, większych pieniędzy na edukację i ochronę zdrowia oraz mocniejszej ochrony klimatu. Sprzeciwiają się obowiązkowej służbie wojskowej i cięciom wydatków socjalnych. „Moje pokolenie wróciło na scenę polityczną”, mówiła Kaja Schwab, jedna z organizatorek protestu w Berlinie, cytowana przez Wirtualną Polskę. Zarzucała politykom, że młodym obiecywano dobre życie w zamian za ciężką pracę, a obietnice nie miały pokrycia.
Frekwencja okazała się niższa, niż zakładał ruch. Na jego stronie internetowej zapisało się ponad 180 tys. osób, ale nie były to potwierdzone liczby uczestników. Sama inicjatywa podała wieczorem, że protestowało ponad 100 tys. ludzi, choć brakowało jej danych z sześciu do ośmiu miast. Rzecznik ruchu zapowiedział, jak relacjonuje „Tagesspiegel”, kolejne akcje za trzy tygodnie i udział w europejskich protestach 20 listopada.
Chcesz częściej widzieć Dziś w Polsce w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł| Miasto | Uczestnicy | Na tle Frankfurtu |
|---|---|---|
| Frankfurt nad Menem | ok. 8000 |
|
| Lipsk | 6000 do 7000 |
|
| Hanower | ok. 5800 |
|
| Berlin (Brama Brandenburska) | do 5000 |
|
| Monachium | ok. 4000 |
|
| Fryburg Bryzgowijski | ok. 3500 |
|
| Stuttgart | 3000 |
|
| Drezno | 1900 |
|
| Moguncja | 1200 |
|
Źródło: dane policji za Deutsche Welle i Wirtualną Polską. W Berlinie organizatorzy szacowali tłum przy Bramie Brandenburskiej na 10 tys. osób.
Koktajle Mołotowa i atak na sklep z bronią
Najgorzej było we Frankfurcie. Szef heskiego MSW Roman Poseck mówił o około 100 brutalnych lewicowych ekstremistach, którzy wmieszali się w tłum. W policjantów leciały kamienie, butelki i race, a według „Tagesspiegla” także koktajle Mołotowa. Po ataku na sklep z bronią policja zatrzymała kilka osób i zabezpieczyła dwie sztuki broni, nie podając, jakiego rodzaju. Hessenschau informował, że jeden z funkcjonariuszy mógł zostać ciężko ranny.
Do akcji skierowano ponad 1000 policjantów. Jak podaje ZDF, w nocy zatrzymano co najmniej 30 osób, a około 1:00 około 100 osób przetrzymano w celu ustalenia tożsamości. W pobliskim Hanau na dworcu zatrzymano czterech nieletnich, przy których znaleziono rzeczy prawdopodobnie skradzione we Frankfurcie. Rzecznik policji określił straty jako „znaczne”, ale ich jeszcze nie oszacowano. W niedzielę rano miejskie służby sprzątały centrum.
W Berlinie 27 rannych policjantów
W stolicy główny wiec przy Bramie Brandenburskiej przebiegł niemal bez zakłóceń. Inaczej było na Rosenthaler Platz, gdzie zebrało się do 3500 osób. Policja odnotowała tam uszkodzenia mienia, napaści i naruszenia przepisów o broni i materiałach wybuchowych. Lekko rannych zostało 27 funkcjonariuszy, zatrzymano 56 osób. Na ulice wysłano 1500 policjantów, częściowo z powodu nocy Halloween.
W Kolonii około 200 osób na placu przed katedrą obrzucało policję butelkami, jedna osoba została ranna, a pięć trafiło do aresztu. W Hamburgu policja użyła armatek wodnych wobec młodzieży rzucającej race, płonęły barykady. W Monachium policja przyjęła 84 zawiadomienia o przestępstwach. Burmistrz Stuttgartu odpowiedzialny za porządek publiczny Clemens Maier zapowiedział konsekwencje za łamanie zakazu zasłaniania twarzy i odpalanie fajerwerków.
„Ekscesy jak w Paryżu”. Minister wskazuje winnych
Szef federalnego MSW Alexander Dobrindt (CSU) stwierdził w „Bildzie”, że „ekscesom przemocy jak w Paryżu zapobiegła nasza bardzo zaangażowana policja”. Winą obarczył „skłonne do przemocy lewicowe grupy i chuliganów ze środowisk migranckich” i zażądał surowych kar. Premier Hesji Boris Rhein (CDU) przyznał, że jest wstrząśnięty. „Kto zachowuje się jak napastnicy w centrum Frankfurtu, stawia się poza naszym społeczeństwem”, mówił.
Inaczej rozkładają akcenty Zieloni i SPD. „Przemoc szkodzi słusznej sprawie wielu, którzy protestowali pokojowo”, oceniła w „Rheinische Post” liderka Zielonych Franziska Brantner. Dirk Wiese z SPD przekonywał, że zamieszki nie mogą przysłonić problemów młodych, zwłaszcza braku równych szans w edukacji.
Porównania z Francją nie są przypadkowe. Tego samego dnia francuskie MSW naliczyło tam 320 tys. demonstrantów, a minister Laurent Nuñez informował o 520 zatrzymaniach. Do pilnowania porządku skierowano 70 tys. funkcjonariuszy. Starcia z policją odnotowano także we Włoszech, gdzie protestowały dziesiątki tysięcy osób.
Zdjęcie: policyjna armatka wodna w Hamburgu, zdjęcie ilustracyjne. Fot. Hinnerk11, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons.
















